WYCIECZKA DO JURY – WRAŻENIA

Wycieczka Szlakiem Orlich Gniazd do Jury Krakowsko-Częstochowskiej Szlakiem Orlich Gniazd do Jury Krakowsko-Częstochowskiej do krainy biały skał wybrała się grupa aktywnych Słuchaczy Uniwersytetu III wieku z Gostynina w dniach 10-11 czerwca br. Nieprawdopodobnym może się wydawać ilość miejsc przez nas odwiedzonych przez dwa dni: m.in – Zamek w Olsztynie, Zamek Bobolice, Ruiny zamku w Mirowie, Złoty Potok, Dolina Wiercicy, Grzęda Mirowska, Rezerwat Góra Zborów, Jaskinia Głęboka, Zamek w Ogrodzieńcu – największe Orle Gniazdo zabezpieczone w formie trwałej ruiny i przystosowane do ruchu turystycznego, Gród Birów, Pustynia Siedlecka – jedna z dwóch pustyń jurajskich, odwiedziliśmy również ruchomą szopkę olsztyńską Jana Wiewióra- ok 800 figur wykonanych z drewna lipowego, Dworek Zygmunta Krasińskiego…. Nocleg na Farmie „Ametyst”, Pieczony pstrąg w pstrągarni, złowiony w pobliskich stawach. Ruiny zamków w miejscach niedostępnych, usytuowanych na skałach wapiennych pięknie błyskające białym wapieniem z licznymi sterczącymi wapiennymi ostańcami skalnymi czasem wydawało się, że tylko palcem tknąć i już się przewrócą – Brama Twardowskiego i Och i ach towarzyszyło nam na każdym kroku – byliśmy urzeczeni pięknem zarówno otaczającej przyrody jak i wszechobecnymi zabytkami.Teren leżący pomiędzy Krakowem i Częstochową, zwany Wyżyną Krakowsko-Częstochowską, to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce- niezwykła trasa turystyczna po średniowiecznych zamkach i warowniach województwa śląskiego i małopolskiego.
O czym jeszcze nie napisałam, np o ciemności zupełnej – czego można doznać w jaskini Głębokiej zagłębionej kilkanaście metrów pod ziemią przy zgaszonych światłach – ciemno, choć oko wykol -:)) no i te nietoperze latające nad głowami i bestia czychająca na niewiasty w jaskini – nie wspomnę o bardzo przystojnym przewodniku ( do wzięcia ) taki prawdziwy Janosik -:)) – notabene drugi przewodnik też wspaniale opowiadał i pokazywał nam znaleziska ho ho powiedzmy skamienialiska -:)

No i jeszcze jedna atrakcja turystyczna. Można było cmokać z podziwu i dla kunsztu i wytrwałości artysty – szopka olsztyńska Jana Wiewióra to ponad 800 figur drewnianych, w tym pewnie ze 50 ruchomych postaci przy swojej pracy, a to kowal, a to garncarz lepiący garnki itd – ale tez można było się najeść strachu -:) przy inscenizacji sceny z dawnych lat pokazujących jak niegdyś wyglądały tortury – Artysta to również wspaniały gawędziarz mógłby mówić jeszcze niejedną godzinę, ale czas nas gonił i nawet chmury na niebie wskazujące na zbliżającą się burzę – ale Bóg i duchy jurajskie były dla nas łaskawe i pogoda była prześliczna – warto odwiedzić Artystę w Olsztynie – a i nazwa Olsztyn myląca kojarząca się wszystkim z mazurami.

Wszystko to było możliwe dzięki Adamowi Móżdżyńskiemu – któremu ponownie składam serdeczne podziękowanie.

Słuchaczka Barbara Ogłodzińska