Wrażenia z wystawy „Z Kobietą w tytule”

Jakież było moje zaskoczenie, gdy po raz kolejny w piątkowe popołudnie przekroczyłam próg MCK-u, śpiesząc na wieczorny wernisaż. Nie tłumy przybyłych bynajmniej były jego przyczyną, mając dwóch tak doskonałych artystów na afiszu nic wszak dziwnego, ale sztaluga, która witała słowami ni mniej, ni więcej – „Sorry, wejście na salę o 18.00″. Uśmiechnęłam się i dołączyłam do cierpliwego, acz zaintrygowanego tłumu. Nie był to, jak się później okazało, pierwszy ani ostatni element niecodziennego performance’u artystycznego, jaki z dbałością o każdy detal zapewnili Paweł Tencer i Krzysztof Koper podczas otwarcia wystawy „Z Kobietą w tytule”.

Gdy zegary miejskie wybiły 18-tą, fala przybyłych z niekłamaną ciekawością przemierzyła półmrok sali wystaw, szczelnie ją wypełniając i oczekując na ciąg dalszy.

Zazwyczaj działający na odbiorców obrazem, w ten szczególny wieczór nasi wybitni twórcy zwrócili się w do nas słowami:

„Kobieta dla artysty to wciąż na nowo odkrywany krajobraz – pełen zaskakujących linii krzywizn i łuków. Siłę przekazu dla tematu tak złożonego, a jednocześnie uniwersalnego jakim dla artysty jest kobieta, bo przecież kobieta towarzyszy mężczyźnie przez całe życie, jako matka, dziewczyna, żona, czy kochanka, wzbogaciliśmy różnorodnym sposobem wypowiedzi plastycznych dwóch artystów o różnych temperamentach twórczych – Pawła Tencera i Krzysztofa Kopra.

Wiadomo, że artyści mają swoje tematy i obsesje, często bywa tak, że artysta przez całe życie w gruncie rzeczy maluje jeden temat. Od wieków tematem dla malarzy była kobieta, można by powiedzieć, że podejmowali go wszyscy, ale obsesyjnie malowali niektórzy, między innymi Degas, Toulouse-Lautrec, Pablo Picasso czy Amedeo Modigliani, przedstawiciel École de Paris z pochodzenia włoski żyd ale z wyboru paryżanin. Kochali kobiety i umieli je malować, choć każdy robił to na swój sposób.”

Podobnie i nasi twórcy, każdy w swoisty dla siebie sposób w pracach malarskich i graficznych stworzonych na kanwie interesujących osobowości kobiet, oddali swoim muzom cześć i szacunek, jednocześnie dziękując kobietom, które wzięły udział w projekcie i stały się wspaniałą, niepowtarzalną inspiracją i przyczynkiem do powstania poszczególnych obrazów i grafik. Panie przybyłe na wernisaż zostały obdarowane różami i mogły obejrzeć odbicia odcieni kobiecości nie tylko na płótnach, ale także w niecodziennym zwierciadle.

Nie zabrakło słów uznania ze strony Dyrekcji Miejskiego Centrum Kultury, Burmistrza Miasta Gostynina, przedstawicieli Rady Miasta i przyjaciół artystów, których bardzo wielu zjawiło się na odsłonie tej wyjątkowej ekspozycji. Długo nie milkł gwar rozmów przybyłych i zachwyty nad kolejnymi pracami.

Tymczasem artyści czujnym, acz dyskretnym okiem, wypatrywali kolejnych inspiracji. Czy w takim razie doczekamy drugiej odsłony tej niesamowicie kobiecej ekspozycji? A może dostrzegli coś, czego zjadaczka chleba jak ja, nie potraktowałaby z należytą powagą, a przeniesione pędzlem na płótno zobaczymy po raz pierwszy, choć kolejny?

A.M